Moje życie przypominało bajkę, miałam
wszystko czego tylko sobie zażyczyłam. Począwszy od designerskich ciuchów,
poprzez perfumy, przyjaciół a kończąc na fantastycznym chłopaku. Krótko mówiąc
niczego mi nie brakowało. Każda dziewczyna, którą mijałam na ulicy miała
zazdrość wypisaną na twarzy co nie powiem... bardzo ale to bardzo mi
odpowiadało. Czułam się jak prawdziwa księżniczka a cała reszta mnie nie
obchodziła.
- Dianna pośpiesz się - głos mojej mamy sprawił, że aż podskoczyłam
z miejsca. Zerknęłam na na niewielki zegarek
i wiedziałam, że muszę się pośpieszyć. Za godzinę rozpoczynają się
lekcje a ja musiałam się jeszcze umalować oraz wybrać odpowiedni strój. Po
szkole miałam randkę z Liamem więc musiałam wyglądać idealnie. Szybkim ruchem
dłoni rozczesałam swoje blond włosy a następnie nałożyłam delikatny makijaż.
Czarną kredką podkreśliłam oczy i wybiegłam z pokoju. Zeszłam do kuchni. W
powietrzu roznosił się zapach kawy oraz tostów, w pośpiechu zgarnęłam jednego
kierując się szybkim krokiem do samochodu. Torbę rzuciłam na tylne siedzenie a
sama zajęłam miejsce kierowcy. Odpaliłam
silnik a po chwili byłam już w połowie drogi do miejsca tortur, które zwie się
szkoła. Z radia dobywały się dźwięki jednej z moich ukochanych piosenek Lady
Gagi ''Hair'' a moją głowę wypełniały myśli o Liamie. Nacisnęłam mocniej pedał
z gazem wyprzedzając kilku wlokących się kierowców, nie mam pojęcia co za
frajer wręczał im prawo jazdy utrudniają tylko ruch nic więcej.
Zaparkowałam na swoim stałym miejscu i
wraz z przyjaciółkami czekającymi na mnie już od dobrych paru minut weszłam do
szkoły. Wyglądałyśmy niczym aniołki charliego idąc wzdłuż korytarza. Oczy
wszystkich utkwione były w naszej trójce zupełnie jakby niewidoczny blask
roztaczał się wokół nas. Posłałam delikatny uśmiech jakiemuś brunetowi w
okularach, które kształtem przypominały
denka od butelek. Zarumienił się a na jego spodniach pojawiła się mokra plama.
Przymknęłam powieki starając się opanować salwę śmiechu.
- Hej Dianna - podeszła do mnie wysoka
brunetka wyraźnie czymś podekscytowana
- No cześć Heather - bąknęłam. Nie miałam
najmniejszej ochoty na dluższą konwersację z tą dziewczyną. Od pierwszej klasy
działała mi na nerwy.
- Poznałyście już nową - spytała a jej
twarz wykrzywiła się w krzywym uśmiechu. Od dawna krążyły plotki, że do naszej
szkoły ma uczęszczać ktoś nowy lecz ja miałam na to wyrąbane. - Wygryzie
cię - dodała tonem przepełnionym jadem.
Spojrzałam Heather prosto w oczy wyraźnie wypowiadając każde słowo
- Mam ją gdzieś ale jeśli wejdzie mi w
drogę gorzko tego pożałuję - odwróciłam
się na pięcie. Od tej krótkiej aczkolwiek treściwej rozmowy rozbolała mnie
głowa. Oparłam się plecami o jedną z szafek mocno oddychając. Z kieszeni
jeansów wyjęłam telefon i zerknęłam na wyświetlacz. Jedno połączenie
nieodebrane od Nialla. - No nareszcie - pomyślałam.
Niall to mój starszy brat. W zeszłym roku
przyjęli go do zespołu więc chcąc nie chcąc musiał wyprowadzić się z naszego
małego miasteczka do wielkiego Londynu. Rzadko rozmawialiśmy. Całymi dniami
pracuje a wieczorami szwęda się na imprezy ze swoimi kumplami. Tęskniłam za
nim. Samotna łza spłynęła po moim policzku. Nie chcąc aby ktoś zobaczył mnie w
takim stanie wybiegłam ze szkoły. Nagle poczułam, że moje ciało natrafia na
opór. Upadłam na chodnik. Mocny zapach rdzy uderzył moje nozdrza przedostając
się do płuc. Opuszkami palców delikatnie dotknęłam policzka. Był rozcięty a z
rany wydobywała się krew. Zrobiło mi się
niedobrze.
- O proszę - kobiecy głos przywrócił mnie
do rzeczywistości - ty musisz być Dianna Horan - uniosłam głowę. Przede mną
stała dziewczyna. Miała krótkie blond włosy ścięte na chłopaka i postawione na
żelu. Jej oczy zasłaniały ciemne okulary. Oblizała swoje krwisto czerwone usta
po czym leniwie włożyła w nie papierosa
- Palisz ? - spytała częstując mnie
- Nie - odburknęłam
- Twoje dni sławy w tej budzie są
policzone - syknęła wypuszczając dym - Jestem Veronica Malone i od dzisiaj ten
budynek to moje królestwo. Rozumiemy się bekso ? - zagasiła szluga obcasem
swoich skórzanych szpilek po czym weszła pewnym krokiem do środka. Poczułam jak
moje oczy zachodzą łzami. Wstałam z krawężnika dokładnie otrzepując się z pyłu.
Miałam serdecznie dosyć dzisiejszego dnia choć jeszcze nawet się nie rozpoczął.
Upokorzona skierowałam się do samochodu. Siedząc na fotelu wykręciłam numer do
Liama.
- Cześć słońce - jego głos sprawił, że
uśmiech znowu pojawił się na mojej twarzy
- Kochanie możemy się spotkać wcześniej -
poprosiłam wycierając krew chusteczką higieniczną
- Właśnie jeśli chodzi o naszą dzisiejszą
randkę to nic z tego. Mam ważne spotkanie z klientem
- Ale kochanie potrzebuję cię - wyjąkałam
- Dianna przykro mi ale ktoś musi
zarabiać na Twoje wygórowane potrzeby - po tych słowach się rozłączył a ja
poczułam jak do moich oczu napływa kolejna porcja łez. Drżącymi dłońmi złapałam
kierownicę. Chciałam znaleźć się jak najdalej od tego pieprzonego miejsca.
***
Weszłam do domu rzucając torbę z impetem
pod ścianę. Rodziców nie powinno być o tej porze więc z pewnością nie dowiedzą
się o moich dzisiejszych wagarach.
- Widzę, że moja młodsza siostrzyczka
urządziła sobie wolny dzień i to beze mnie! -
starszy brat stał oparty o framugę drzwi uśmiechając się od ucha do ucha
- Niall
- pisnęłam rzucając mu się na szyję - Boże jak ja za tobą tęskniłam -
chłopak objął mnie swoimi ramionami - ja za tobą bardziej - wyszeptał. Ogromna
radość zalała moje serce. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
- Spacer ? - zaproponował a ja się
zgodziłam.
Chodziliśmy już od dobrych paru godzin
gdy nagle Niall się zatrzymał.
- Siostra może powiesz mi co się z Tobą
dzieje - jego słowa zbiły mnie z tropu
- Ale o co ci chodzi bo chyba nie do
końca rozumiem
- Dianna - westchnął - zmieniłaś się... zmieniłaś
i to na gorsze - jego niebieskie oczy posmutniały - zanim wyjechałem byłaś
inna... Kochałaś fotografować, uwielbiałaś spędzać czas z Santaną a teraz.. -
potrzebował chwili aby zaczerpnąć powietrza - liczy się tylko kasa. Nie
obchodzą cię uczucia innych, najważniejsze jest to czy ty będziesz miała to
czego pragniesz. On cię zmienił mała. Stałaś się taka sama jak ten cały Liam...
chłodna, zarozumiała, obojętna. - Spod jego powiek kapały łzy a ja chciałam
zapaść się pod ziemię.
- Niall - zaczęłam - Ty wyjechałeś.
Spełniasz swoje marzenia, super naprawdę się cieszę z twojego sukcesu ale ja
zostałam tutaj sama. Są dni gdy cholernie mocno potrzebuję bliskości starszego
brata lecz wtedy otwieram oczy i uświadamiam sobie, że go tutaj nie ma, że jest
w tym pieprzonym Londynie i zabawia się z nowymi kolegami - nie wytrzymałam i
wybuchnęłam płaczem. Blondyn ostrożnie
przyciągnął mnie do siebie delikatnie przytulając.
- Jestem potworem - szlochałam mocząc
jego czarny t-shirt
- Wracajmy do domu . Mam dla ciebie prezent
- uśmiechnął się po czym porwał moją dłoń i razem zbiegliśmy z olbrzymiej górki
śmiejąc się w niebogłosy, zupełnie jakbyśmy byli ponownie małymi dziećmi. Wiatr
rozwiewał nasze włosy a słońce powoli ustępowało drogę nocy chowając się za
horyzontem. Byłam taka szczęśliwa mając
Nialla spowrotem przy sobie. Z oddali dostrzegliśmy rodziców stojących na
ganku. Tato obejmował mamę szepcąc jej coś do ucha. Oboje mieli już po 40 lat a
wciąż byli w sobie zakochani tak jak na początku.
- Witajcie kochani - mama krzyknęła
machając w naszą stronę a ojciec całował
jej policzek - Niall nareszcie się zjawiłeś - nasza rodzicielka nie kryła
wzruszenia na widok starszego syna. Całą czwórką weszliśmy do przestronnej
jadalni gdzie czekała na nas wystawna kolacja.
powiew świażego powietrza .... który napełnia twoje płuca powierzem tak mocno że prawie czujesz jego smak, zapach... tak delikatnie że otula twoje zmysły ... taka powinna być każda historia... taka jest ta historia
OdpowiedzUsuńMrrr super. Zgadam się z komentarzem na górze :) Czekam na nn :*
OdpowiedzUsuń