piątek, 22 sierpnia 2014

Chapter 1

Moje życie przypominało bajkę, miałam wszystko czego tylko sobie zażyczyłam. Począwszy od designerskich ciuchów, poprzez perfumy, przyjaciół a kończąc na fantastycznym chłopaku. Krótko mówiąc niczego mi nie brakowało. Każda dziewczyna, którą mijałam na ulicy miała zazdrość wypisaną na twarzy co nie powiem... bardzo ale to bardzo mi odpowiadało. Czułam się jak prawdziwa księżniczka a cała reszta mnie nie obchodziła.
- Dianna pośpiesz się  - głos mojej mamy sprawił, że aż podskoczyłam z miejsca. Zerknęłam na na niewielki zegarek  i wiedziałam, że muszę się pośpieszyć. Za godzinę rozpoczynają się lekcje a ja musiałam się jeszcze umalować oraz wybrać odpowiedni strój. Po szkole miałam randkę z Liamem więc musiałam wyglądać idealnie. Szybkim ruchem dłoni rozczesałam swoje blond włosy a następnie nałożyłam delikatny makijaż. Czarną kredką podkreśliłam oczy i wybiegłam z pokoju. Zeszłam do kuchni. W powietrzu roznosił się zapach kawy oraz tostów, w pośpiechu zgarnęłam jednego kierując się szybkim krokiem do samochodu. Torbę rzuciłam na tylne siedzenie a sama zajęłam miejsce kierowcy.  Odpaliłam silnik a po chwili byłam już w połowie drogi do miejsca tortur, które zwie się szkoła. Z radia dobywały się dźwięki jednej z moich ukochanych piosenek Lady Gagi ''Hair'' a moją głowę wypełniały myśli o Liamie. Nacisnęłam mocniej pedał z gazem wyprzedzając kilku wlokących się kierowców, nie mam pojęcia co za frajer wręczał im prawo jazdy utrudniają tylko ruch nic więcej.

Zaparkowałam na swoim stałym miejscu i wraz z przyjaciółkami czekającymi na mnie już od dobrych paru minut weszłam do szkoły. Wyglądałyśmy niczym aniołki charliego idąc wzdłuż korytarza. Oczy wszystkich utkwione były w naszej trójce zupełnie jakby niewidoczny blask roztaczał się wokół nas. Posłałam delikatny uśmiech jakiemuś brunetowi w okularach, które kształtem  przypominały denka od butelek. Zarumienił się a na jego spodniach pojawiła się mokra plama. Przymknęłam powieki starając się opanować salwę śmiechu.
- Hej Dianna - podeszła do mnie wysoka brunetka wyraźnie czymś podekscytowana
- No cześć Heather - bąknęłam. Nie miałam najmniejszej ochoty na dluższą konwersację z tą dziewczyną. Od pierwszej klasy działała mi na nerwy.
- Poznałyście już nową - spytała a jej twarz wykrzywiła się w krzywym uśmiechu. Od dawna krążyły plotki, że do naszej szkoły ma uczęszczać ktoś nowy lecz ja miałam na to wyrąbane. - Wygryzie cię  - dodała tonem przepełnionym jadem. Spojrzałam Heather prosto w oczy wyraźnie wypowiadając każde słowo
- Mam ją gdzieś ale jeśli wejdzie mi w drogę gorzko tego pożałuję  - odwróciłam się na pięcie. Od tej krótkiej aczkolwiek treściwej rozmowy rozbolała mnie głowa. Oparłam się plecami o jedną z szafek mocno oddychając. Z kieszeni jeansów wyjęłam telefon i zerknęłam na wyświetlacz. Jedno połączenie nieodebrane od Nialla. - No nareszcie - pomyślałam.
Niall to mój starszy brat. W zeszłym roku przyjęli go do zespołu więc chcąc nie chcąc musiał wyprowadzić się z naszego małego miasteczka do wielkiego Londynu. Rzadko rozmawialiśmy. Całymi dniami pracuje a wieczorami szwęda się na imprezy ze swoimi kumplami. Tęskniłam za nim. Samotna łza spłynęła po moim policzku. Nie chcąc aby ktoś zobaczył mnie w takim stanie wybiegłam ze szkoły. Nagle poczułam, że moje ciało natrafia na opór. Upadłam na chodnik. Mocny zapach rdzy uderzył moje nozdrza przedostając się do płuc. Opuszkami palców delikatnie dotknęłam policzka. Był rozcięty a z rany wydobywała się krew.  Zrobiło mi się niedobrze.
- O proszę - kobiecy głos przywrócił mnie do rzeczywistości - ty musisz być Dianna Horan - uniosłam głowę. Przede mną stała dziewczyna. Miała krótkie blond włosy ścięte na chłopaka i postawione na żelu. Jej oczy zasłaniały ciemne okulary. Oblizała swoje krwisto czerwone usta po czym leniwie włożyła w nie papierosa  - Palisz ? - spytała częstując mnie
- Nie - odburknęłam
- Twoje dni sławy w tej budzie są policzone - syknęła wypuszczając dym - Jestem Veronica Malone i od dzisiaj ten budynek to moje królestwo. Rozumiemy się bekso ? - zagasiła szluga obcasem swoich skórzanych szpilek po czym weszła pewnym krokiem do środka. Poczułam jak moje oczy zachodzą łzami. Wstałam z krawężnika dokładnie otrzepując się z pyłu. Miałam serdecznie dosyć dzisiejszego dnia choć jeszcze nawet się nie rozpoczął. Upokorzona skierowałam się do samochodu. Siedząc na fotelu wykręciłam numer do Liama.
- Cześć słońce - jego głos sprawił, że uśmiech znowu pojawił się na mojej twarzy
- Kochanie możemy się spotkać wcześniej - poprosiłam wycierając krew chusteczką higieniczną
- Właśnie jeśli chodzi o naszą dzisiejszą randkę to nic z tego. Mam ważne spotkanie z klientem
- Ale kochanie potrzebuję cię - wyjąkałam
- Dianna przykro mi ale ktoś musi zarabiać na Twoje wygórowane potrzeby - po tych słowach się rozłączył a ja poczułam jak do moich oczu napływa kolejna porcja łez. Drżącymi dłońmi złapałam kierownicę. Chciałam znaleźć się jak najdalej od tego pieprzonego miejsca.
                                                                                     ***
Weszłam do domu rzucając torbę z impetem pod ścianę. Rodziców nie powinno być o tej porze więc z pewnością nie dowiedzą się o moich dzisiejszych wagarach.
- Widzę, że moja młodsza siostrzyczka urządziła sobie wolny dzień i to beze mnie! -  starszy brat stał oparty o framugę drzwi uśmiechając się od ucha do ucha
- Niall  - pisnęłam rzucając mu się na szyję - Boże jak ja za tobą tęskniłam - chłopak objął mnie swoimi ramionami - ja za tobą bardziej - wyszeptał. Ogromna radość zalała moje serce. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie.
- Spacer ? - zaproponował a ja się zgodziłam.
Chodziliśmy już od dobrych paru godzin gdy nagle Niall się zatrzymał.
- Siostra może powiesz mi co się z Tobą dzieje - jego słowa zbiły mnie z tropu
- Ale o co ci chodzi bo chyba nie do końca rozumiem
- Dianna - westchnął - zmieniłaś się... zmieniłaś i to na gorsze - jego niebieskie oczy posmutniały - zanim wyjechałem byłaś inna... Kochałaś fotografować, uwielbiałaś spędzać czas z Santaną a teraz.. - potrzebował chwili aby zaczerpnąć powietrza - liczy się tylko kasa. Nie obchodzą cię uczucia innych, najważniejsze jest to czy ty będziesz miała to czego pragniesz. On cię zmienił mała. Stałaś się taka sama jak ten cały Liam... chłodna, zarozumiała, obojętna. - Spod jego powiek kapały łzy a ja chciałam zapaść się pod ziemię.
- Niall - zaczęłam - Ty wyjechałeś. Spełniasz swoje marzenia, super naprawdę się cieszę z twojego sukcesu ale ja zostałam tutaj sama. Są dni gdy cholernie mocno potrzebuję bliskości starszego brata lecz wtedy otwieram oczy i uświadamiam sobie, że go tutaj nie ma, że jest w tym pieprzonym Londynie i zabawia się z nowymi kolegami - nie wytrzymałam i wybuchnęłam płaczem.  Blondyn ostrożnie przyciągnął mnie do siebie delikatnie przytulając.
- Jestem potworem - szlochałam mocząc jego czarny t-shirt
- Wracajmy do domu . Mam dla ciebie prezent - uśmiechnął się po czym porwał moją dłoń i razem zbiegliśmy z olbrzymiej górki śmiejąc się w niebogłosy, zupełnie jakbyśmy byli ponownie małymi dziećmi. Wiatr rozwiewał nasze włosy a słońce powoli ustępowało drogę nocy chowając się za horyzontem.  Byłam taka szczęśliwa mając Nialla spowrotem przy sobie. Z oddali dostrzegliśmy rodziców stojących na ganku. Tato obejmował mamę szepcąc jej coś do ucha. Oboje mieli już po 40 lat a wciąż byli w sobie zakochani tak jak na początku.

- Witajcie kochani - mama krzyknęła machając  w naszą stronę a ojciec całował jej policzek - Niall nareszcie się zjawiłeś - nasza rodzicielka nie kryła wzruszenia na widok starszego syna. Całą czwórką weszliśmy do przestronnej jadalni gdzie czekała na nas wystawna kolacja. 

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Prologue


''Może kiedyś będę uczciwym człowiekiem
Na razie jednak robię, co mogę
Długie drogi, długie dni od wschodu do zachodu
Od wschodu do zachodu słońca

Śnijcie dalej, bracia, póki możecie
Śnijcie dalej, siostry, wierzę, że znajdziecie jedynego
Nasze życie tak szybko zabierane przez fale czasu

Spędzasz swoje dni w próżności
Spędzasz lata w samotności
W rozpaczliwej pieszczocie marnujesz dar miłości
Toczą się cienie nocy

Śnijcie dalej, bracia, póki możecie
Śnijcie dalej siostry, wierzę, że znajdziecie jedynego
Nasze życie tak szybko zabierane przez fale czasu

Sypie się piasek, a ty linę trzymasz w dłoni
W twoich oczach widzę głód i krzyk rozpaczy
Co noc rozdziera

Spędzasz swoje dni w próżności
Spędzasz lata w samotności
W rozpaczliwej pieszczocie marnujesz dar miłości
Toczą się cienie nocy

Spędzasz swoje dni w próżności
Spędzasz lata w samotności
W rozpaczliwej pieszczocie marnujesz dar miłości
Toczą się cienie nocy''